Bądź na bieżąco!



Zapisz się do naszego newslettera
i ciesz się najnowszymi informacjami
z Twojego regionu.

Od dziś będziesz wiedział(a) wszystko to, co dzieje się interesującego nie tylko w Twoim sołectwie lecz także w całej Twojej okolicy. Nie zwlekaj, zapisz się już teraz!

zapisz się
Bądź na bieżąco!
zapisz się Zapisz się do naszego newslettera i ciesz się najnowszymi informacjami z Twojego regionu.
DZIŚ:
czwartek,20 września
Imienieny:
Renata, Filipina, Eustachy
dziś
pogoda_1
18°C
jutro
pogoda_2
19°C
Wyznacz trasę swojej podróży
1
2
<POWRÓT
"MADE IN ŚWIETOKRZYSKIE"-PISZĄ O NAS...
obrazek
Wyglądają trochę jak zabudowane karmniki dla ptaków ze szklanymi drzwiczkami. Książkodzielnie stoją w Ostrowcu Świętokrzyskim i w gminie Sadowie. Dzięki nim sąsiedzi mogą dzielić się książkami.

Na dzielni

Pojawiły się z inicjatywy społecznika Kamila Stelmasika, ostrowieckiego radnego i przewodniczącego rady osiedla Pułanki. – Historia zaczęła się od tego, że sam bardzo lubię książki i szukałem pomysłu, który by odpowiadał idei booksharingu i bookcrossingu. Kiedyś przeczytałem o Little Free Library, która narodziła się w Stanach Zjednoczonych, a funkcjonuje także w Anglii i Nowej Zelandii. Polega na budowie takich mikrobiblioteczek, w których można zostawić już przeczytane książki – opowiada.

Ten sposób dzielenia się książkami spodobał mu się bardziej, niż rozpowszechnione już w Polsce półki bookcrossingu, które funkcjonują przeważnie w instytucjach kultury czy szkołach. Poszukiwał szerszej formy, a szczególnie zależało mu na dotarciu z czytelniczą akcją do najmłodszych. – W lipcu 2017 roku otworzyliśmy książkodzielnie na dwóch placach zabaw na osiedlu Pułanki. Stworzyliśmy idealną sytuację do tego, żeby babcia, dziadek, mama czy tata, którzy przychodzą z dziećmi na plac zabaw, mogli sięgnąć po książkę i poczytać ją swoim pociechom. Dzieci mogą też same korzystać z księgozbioru.

Podkreśla, że nazwa nawiązuje nie tylko do dzielenia się książkami, ale także do „dzielni”, jak młodzież mówi na miejsce swojego zamieszkania. Bo idea booksharingu ma na celu nie tylko udostępnianie książek, ale także budowanie więzi społecznych. Dzięki temu, że informacje o pomyśle pojawiły się w Internecie, na otwarcie przybyło sporo mieszkańców, były dzieci z pobliskiego przedszkola. Dorośli przynieśli tomy, niektóre całkiem nowe, żeby zapełnić podwórkowe mikrobiblioteczki. Lektury podarowała też księgarnia Odeon oraz Wyższa Szkoła Biznesu i Przedsiębiorczości.



– Książek wciąż przybywa, książkodzielnie nigdy nie są puste. Przede wszystkim trafia tam literatura dziecięca i młodzieżowa, bo taka była idea – mówi autor pomysłu.

Ostrowieckie mikrobiblioteczki zaistniały dzięki gminnemu programowi „Osiedle od nowa”. Drewniane domki powstały w stolarni Centrum Integracji Społecznej Fundacji Pomocna Dłoń. Każda ma tabliczkę z wypalonym logo i cytatem z Wisławy Szymborskiej: Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła. Jest tam też opis idei: Książkodzielnia jest dla Ciebie, dla Twojej rodziny i sąsiadów. Weź książkę, zabierz ją do domu i przeczytaj. Możesz też sam przynieść egzemplarz i podzielić się nim z mieszkańcami. Niech w tym miejscu, na tych półkach nigdy nie zabraknie książek. Ciekawych opowieści, inspirujących historii dla Ciebie i Twoich przyjaciół. Każdy może tworzyć Książkodzielnię. Wystarczy, że przyniesiesz książkę i zostawisz ją dla innych. Podziel się literaturą. Dbaj o to miejsce.

– Mieszkańcy mają poczucie odpowiedzialności za książkodzielnie, pilnują, żeby mikrobiblioteczki przetrwały i służyły innym – zauważa Stelmasik.

W Ostrowcu powstało jeszcze jedno miejsce z wolnymi książkami – półka w niepublicznej szkole im. Stanisława Konarskiego.

Na wiosnę radny planuje zrobić lekki lifting istniejących biblioteczek, może uda się je odmalować z dzieciakami. Zamierza też zrobić kolejną zbiórkę książek. Chciałby, żeby jeszcze w tym roku nowa książkodzielnia stanęła w ostrowieckim parku miejskim.

Na wsi

Idea rozszerzyła się poza miasto – z inicjatywy kolegów Stelmasika – Piotra Wójtowicza i Piotra Koguta, twórcy Domu Spokojnej Książki w Rżuchowie – cztery książkodzielnie powstały w gminie Sadowie. Stoją w stolicy gminy, między urzędem a biblioteką oraz obok świetlic wiejskich w Rżuchowie, Wszechświętych i Biskupicach. Biblioteczki wykonali miejscowi stolarze, a sfinansowała je gmina. – Ludzie zatrzymują się, myślą, że to nietypowe karmniki dla ptaków, ale sprawa szybko się wyjaśnia, bo wszystkie są opisane. Książkodzielnie wywołują uśmiech na twarzach – dodaje.

On również zauważył, że dość powszechne już półki bookcrossingu z reguły mieszczą się w instytucjach, np. w urzędzie marszałkowskim w Kielcach. Książkodzielnie natomiast dostępne są o każdej porze i dla każdego. Zaznacza, że te konstrukcje się sprawdziły, są odporne na warunki atmosferyczne. Według niego tak jak uczniowie i nauczyciele zaangażowali się w uroczystość otwarcia, tak społeczności lokalne opiekują się swoimi biblioteczkami – w Rżuchowie tamtejsze stowarzyszenia i Dom Spokojnej Książki, w pozostałych wioskach strażacy-ochotnicy.

– Rotacja tytułów jest duża. Cieszy mnie, że nie trafiają tam książki, których ludzie chcą się pozbyć, ale zadbane tomy, nawet tak wiekowe, jak z 1953 roku. Sporo jest bajek, trafiają się też na przykład poradniki kulinarne. Pojawiają się również czasopisma, widziałem „Focus”, „Newsweek” czy „Świat Wiedzy”.

Jego zdaniem takie nietypowe formy promocji czytelnictwa bardziej działają na młodych ludzi, niż akcje w szkole. – Dobrze by było, gdyby książkodzielnie stanęły w każdej miejscowości. Na wsiach, gdzie jest mniej rozrywek, a Internet nie jest tak powszechny, jest większa szansa na zainteresowanie dzieci czytaniem – przekonuje.
Komentarze
Nie ma jeszcze komentarzy
Dodaj komentarz

UWAGA! Dodawanie komentarzy tylko dla zarejestrowanych użytkowników. ZALOGUJ SIĘ | ZAREJESTRUJ SIĘ